niedziela, 8 kwietnia 2012

Rozdział 14

Weszłam do domu i stanęłam jak wryta.Widok był niesamowity.Jay bez tej burzy loczków jakby go pierun za przeproszeniem jebnął ale za to ma teraz zielone włosy.
-Jak cię dorwę,to ci utnę tą twoją grzywkę!!-latał z nożyczkami Jay za Nathanem,a Nathan trzymał się za grzywkę i biegał po całym korytarzu
-Nie boję się Ciebie!!-krzyczał Nah-O hej bejbe-te słowa skierował do mnie ale jego mina była bezcenna
-Jay,czemu się ściąłeś?Wyglądałeś jak wkurwiony Chopin-zapytałam
-Tobie się teraz też dostanie,lepiej idź stąd,bo chyba nie chcesz widzieć tego co tu się będzie zaraz działo
Tak też zrobiłam,poszłam do kuchni.Tam był Tom.Przytuliłam się do mojego przyjaciela.po chwili zauważyłam że robi coś do picia
-Co to?
-Sok z gumijagód
-Nie pierdol,bo szybciej ojcem zostaniesz.Mów prawdę
-Otóż mieszam wszystkie smaki Frugo i zobaczymy co wyjdzie
-Ty sobie eksperymentuj na czym innym! Zostaw Frugo!Marnujesz je!
I wtedy do kuchni wszedł niemal płaczący Nathan.Wszyscy zaczęliśmy się śmiać na jego widok.Biedak nie wiedział co ma na główce
-No i kurwa z czego się śmiejecie?
-A to ty nie wiesz,że masz różowe włosy i na tym niebieskie pasemka?
-Pierdolisz??-dopytywał
-Ej,jak ty się do mnie odzywasz?
-Lusterko!!!O ja jebie...Debilu!!!!!!!
-No co!!?? A ja może lepiej wyglądam?
-Jay,skąd wziąłeś farbę?
-Z twojej torebki,a co?
-Nath mam złą wiadomość...
-Mów!!!!
-Obawiam się,że tak łatwo tego nie zmyjesz
-Ja kretynie chociaż plakatówkami ci te włosy pomazałem
-Macie kretyni nauczkę
-A moje włosy?!Za tydzień mamy koncert
-Jay tobie włosy odrosną ale co ty Nath zrobisz nie mam pojęcia
-Może zmywacz do paznokci?
-Słusznie zauważyłeś,że zmywacz do paznokci służy do paznokci
Wtedy ja poszłam zobaczyć co oni tam nazbierali
-Czemu nazbieraliście samych muchomorów?
-Bo są przystojne
-Wy jesteście popierdoleni,grzyby przystojne?
-Wolałbym określenie oryginalni
-No,takich sześciu jak  nas pięciu to nie ma ani jednego
-Tak oryginalni to wy jesteście,nie można powiedzieć,że nie



Ok..Tragedia do potęgi trzeciej
Z dedykiem dla Myii
Dziękuje,że czytacie te moje wypoty ale ja i tak sądzę,że to jest nudne
Ale liczę się z waszym zdaniem,polepszacie mi humor tymi waszymi komentami
Kocham Was <33

sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział 13

Obudziły mnie rano jakieś dziwne odgłosy.Otwieram oczy-kurwa kaczka!!
-Nathan!! WSTAWAJ!!!-darłam się,aż jaśnie pan książę z bajki raczył otworzyć swoje śliczne paczadełka
-Co jest??
-Kaczka jest,co ona tu robi??
-Chodzi
-Ale ty jej nie chciałeś
-Ale Seev ją chciał
-A Siva domu własnego nie ma?-i wtedy otworzyły się drzwi od szafy
-Nie mam domu,bo sąsiedzi mnie zalali-mówił Seev,który wyszedł z szafy
-Mam was dosyć,idę się ubrać i do pracy

*Chwilę potem*

-Kat!!
-Czy ja się nawet ubrać w spokoju nie mogę?!
-Ale Rosie powiedziała do mnie "tata"
-Czemu wcześniej nie wołałeś?Ona powiedziała swoje pierwsze słowo a mnie przy tym nie było

*Gdy Kat poszła do pracy*

-Nath,na grzyby nie bierze się nożyczek tylko jak coś to nóż
-Zawsze musicie wszystko popsuć ...
-Dobra,pakujcie się do auta,jedziemy

*Opowiada Jay*

Kto wymyślił żeby na grzyby jechać autem? Ten GPS Maxa to tandeta wyprowadziła nas w jakąś ścieżkę bez wyjścia,po drodze wjechaliśmy efektownie jak Hanka Mostowiak w kartony,tyle że my przeżyliśmy.Ale w końcu dotarliśmy do lasu
-OK.To rozdzielamy się
-Jak w "Scooby-Doo"
-Ja idę z Maxem , Siva z Jayem- instruował Tom
-A ja?-dopytywał Nathan
-Sam
-Foch- zarzucił grzywką i poszedł

*Opowiada Nath*

Jak zwykle zostawili mnie samego.Łaziłem jak debil po tym lesie,zacząłem sobie śpiewać.Ale jakiś myśliwy zaczął do mnie strzelać.Hasałem jak Koń Rafał po tym lesie i zdałem sobie sprawę że się zgubiłem.Zadzwoniłem do Kat
-Ratuj.Zgubiłem się
-Gdzie jesteś?
-W lesie
-Jakim?
-No nie wiem,jest tu dużo drzew
-A czego ty się w lesie spodziewałeś-tulipanów?

*Opowiada Max*

-Zbiory udane,a gdzie Nath?
-Nie nie boję się- krzyczał ktoś w oddali
-Słyszeliście?
W końcu z lasu wyszedł dzieciak- Nath.Pojechaliśmy już spokojnie do domu Natha

*Opowiada Tom*

-Po co ci Nath te nożyczki?
-Tajemnica.... Muahahaa

*Opowiada Jay*

Po tym całym grzybobraniu zrobiłem się strasznie senny,położyłem się w salonie a że miałem mocny sen szybko zasnąłem.Jak wstałem to poszedłem do łazienki.Odruchowo popatrzyłem w lustro.A tam kurwa co?ZIELONE WŁOSY I BRAK MOICH LOCZKÓW!!!!!!!


No mówcie sobie co chcecie a ja i tak sądzę że to badziewie
Dziękuje wam że to czytacie
Czekam na komenty
Kocham Was!!!

piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział 12

-Max kurwa zostaw tego psa!!On ma cię dosyć!!
-Skąd wiesz?
-Jakby mógł to by ci o tym powiedział!! A ty Seev odpierdol się od tej kaczki !! Tom zostaw tego motyla,Jay to się też ciebie tyczy!! No kurwa gorzej niż dzieci naprawdę,jak słowo daję-czułam się jak ich matka,która musiała ich uspokoić
Potem poszliśmy do domu,a wszyscy oczywiście oburzeni,że kochają zwierzęta i mają prawo im to okazywać

*Nazajutrz*

-Dobra,masz tu Rosie,nic jej nie zrób,bo cię zajebie tutaj.
-Spokojnie....

*Opowiada Tom*

A właśnie idę do młodego,ostatnio tylko u niego się spotykamy,jakoś tam u niego najlepiej.Wszedłem do salonu na początek.A tam pełno jakiś kadzidełek,poduszek a na środku tego wszystkiego Max
-Stary,co ty kurwa za cyrki odpierdalasz?
-Medytuję...
Pozostawiłem to bez komentarza.Poszedłem do chłopaków,oglądali tv
-No skończcie z tym tenisem,daj na MTV
I akurat leciało Lady GaGa -"Marry the night"
-I'm gonna marry the night-zaczął wydzierać się jak opętany Siva,wtedy do pokoju wleciał Max
-Co?Czy ja dobrze słyszałem?Ślub?
-Nie,to piosenka
-A zrobimy moją interpretację tej piosenki?
-No możemy
-A więc to by było tak...

*Opowiada Kat*

A właśnie wróciłam z pracy,bo miałam mało pracy i szef pozwolił mi wcześniej wyjść.Weszłam do salonu,a tam kurwa co? Max w kujonkach i sutannie, Seev w garniturze i spodniach od piżamy,Jay w mojej sukience i skejtach-pierdole jak można ubrać skejty do sukienki?Tom w opasce na głowie z jakimiś  kokardami a Nathan w kapeluszu i dwóch różnych butach.
-Czy was już kurwa doszczętnie pojebało??
-E tam,bywało gorzej
-Co tu się dzieje i Jay ściągaj to!!Nathan masz dwa różne buty!!
-No ślub
-Kogo z kim tak z czystej ciekawości?
-Seev żeni się z nocą a w tej roli Jay
-Ja z wami zwariuję
-I'm gonna lose my mind-zaczął pośpiewywać Max
-Jak ci jebne Max zaraz to zobaczysz,albo nie zadzwonię na policje
-Czemu?
-Bo wtargnąłeś na teren prywatny i w dodatku udzielasz tu nielegalnych ślubów
-Oj tam,oj tam
-A wiesz,co?
-Idziemy jutro na grzybobranie,idziesz z nami?
-Po raz pierwszy cieszę się,że muszę iść do pracy,dobra ubierajcie się,idziemy
-Dokąd?
-Do przedszkola
-Nie lubie przedszkol- mówił Max
-Chyba przedszkolów- poprawił go Tom
-Mówi się przedszkoli analfabeci


I oto przykład,że oglądanie VIVY dzień w dzień szkodzi xD
Wyszło badziewie...
Z dedykiem dla Datury Purple Queen(DPQ) Myii ,Heli i Lauren xD
Kocham was **
Mam nadzieję,że nie zanudziłam was na śmierć,bo jak tak to przepraszam z całego serca

czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział 11

-OK,muszę jechać do Mary,bo ma jakiś problem,więc Nath,dawaj mi ciuchy!!
-Muszę??
-A mam tak pójść?
-Nie,no dobra masz
-A i weź napraw łóżko
-A czy ja je złamałem?Pomogłaś w tym?
-Ale ty tu jesteś mężczyzną,tak?
-No niby tak.Postaram się je skleić
-Ty sobie mózg sklej,lepiej zadzwoń po jakiegoś fachowca,czy coś
-Wątpisz w moje możliwości?
-Ty to powiedziałeś...
Poszłam do Mary,po drodze słuchając "Chasing the sun",nawet nie zorientowałam się kiedy zaczęłam śpiewać.Wszystko można było o mnie powiedzieć ale na pewno nie to,że potrafiłam śpiewać.Ludzie dziwnie na mnie patrzyli,ale nie przejmowałam się tym.Uwolniłam Mary,wszystko mi powiedziała,miałam ochotę przypierdolić temu jej Patrickowi czy jak mu tam było,ale po nim ślad zaginął.Doradziłam jej też,żeby zmieniła zamki.Wzięłam Rosie do nosidełka i poszłam odprowadzić Mary do pracy,bo bałam się o nią,ja natomiast miałam wolne.Po drodze napotkałyśmy jakieś dziewczyny,młode,taka patologia.Nie myliłam się.
-Ej,kupcie nam wódkę-mówiła jedna z nich,pociągnęłam Mary za rękę,ale ona oczywiście zawsze ma coś do powiedzenia
-Co,jaki wózek?
-W Ó D K Ę
-A to my nie pijemy-one po chwili poszły
-Skąd ty bierzesz te teksty?
-Z głowy,dobra ja lecę ,pa
Poszłam do domu.Chłopcy rzucili pomysł by iść do parku,bo wiosna,bo ciepło i wgl.No zgodziłam się.
-Jay,wytłumaczysz mi jedno-po co ci słoik?Do parku?
-Zobaczysz...
My z Nathanem usiedliśmy na ławce.Ale widziałam,że nie mógł usiedzieć na miejscu
-No idź do nich-poczułam się jak matka mówiąca do dziecka
I tak Nath z Sivą "uganiali się" za jakąś kaczką,Max "molestował"jakiegoś psa,no niedużo brakowało by tak było,tulił go.A Jay z tym słoikiem-on chciał motyla złapać!Jak mu się to udało to podleciał do niego Tom,który nie wiadomo gdzie się podziewał z okrzykiem
- Butterflies, butterflies. We were meant to fly
No gorzej niż dzieci.Dobrze,że nie poszliśmy do ZOO.
-Możemy wziąć tą kaczkę do domu??
-Po chuj ci kaczka w domu?
-A tak o
-To jak ją nazwiemy?
-Kaczka?
-Błyskotliwie...
-Nie no nie chce jej,ma oko brzydkie
-Pierdole....


Ta moja wyobraźnia... Bredzę...Głupie to ....
Dla rodzinki ;**
Kocham was <33

środa, 4 kwietnia 2012

Rozdział 10

*Podczas gdy Kat była z Nathanem .Opowiada Marry*

Wróciłam z pracy,Patrick na mnie czekał,o ile można było nazwać to czekaniem.Rosie była gdzieś całkiem w innym pokoju,mimo iż miał się nią zająć.Pocałowałam go na przywitanie ale on był jakiś nieobecny,jakiś inny.Poszłam do toalety.Wyszłam a co ujrzałam?Patrick kończył wciągać kreskę
-Co ty robisz?
-Kłopoty ze wzrokiem?Inaczej bym z tobą nie wytrzymał
-Dobra,przyznam było miło,wypierdalaj
-Chyba kpisz dziwko-wtedy chwycił za nóż i przyłożył mi do gardła,wogóle te narkotyki tak go zmieniły,że aż nie do poznania.Jak ja mogłam nie poznać.On wpadł w furię.Zaczął wszystko zwalać i strącać.Najgorsze było,że gdzieś wyszedł i wziął moje klucze i zamknął mnie,wpadłam w panikę,nie wiedziałam co robić,dzwoniłam do Kat ale nie odbierała a ja byłam uwięziona.

*Opowiada Kat*

Wstałam,uff.Poszłam do łazienki a tam co?Kurwa nie ma wody!!
-Ześlij deszcz,ześlij deszcz!!-darłam się (musiałam to dać,w końcu hit rekolekcji)
-Zsyłam deszcz,zsyłam deszcz!!-mówił Nath,śmiejąc się
No w końcu woda,prysznic,ach tego mi było trzeba.Wyszłam i co?Kurwa nie ma moich ciuchów,zostały tylko majtki i stanik.Wiedziałam ,że Nathan maczał w tym palce.Dobrze,że chociaż bieliznę mi zostawił.Założyłam to co mogłam i z hukiem wyleciałam z łazienki.Wleciałam do kuchni
-Pierdole,Max co ty tu robisz?
-A wpadłem,bo u was zawsze pełna lodówka a jestem głodny
-A zdajesz sobie sprawę z tego co wpieprzasz teraz?
-No płatki
-Tak a mleko to mój pokarm debilu,który był dla Rosie
-Ooo-i tu nasz Max zrobił minę w stylu WTF
I wtedy z moim ciuchami do kuchni wleciał Nath.Od razu strąciłam mu czapkę z tego jego pustego łba,upadła na podłogę,NA BRUDNĄ PODŁOGĘ.
-Ona ma uczucia!!!-mówił ze łzami w oczach na widok swojej czapeczki
-Cierp!! I proś o wybaczenie
-Nie masz serca
-Ja??!!
I znów zadzwonił mój zacny telefon.
-Odbierz to cholerstwo!!!-mówił zbulwersowany Max a Nath dalej użalał się nad czapką,której nic nie było nawet się nie pobrudziła
-No w końcu...Przyjedź
-Po co??
-Patrick mnie zamknął,wszystko ci opowiem ,tylko przyjedź a i weź moje klucze bo inaczej nie wejdziesz
-Skąd ja ci kurwa teraz klucze do twojej chaty wyczaruje?
-Abrakadabra,czary mary,klucze masz w torebce kretynko!!
-Serio?!
-Nie kurwa żartuje!No jasne,że tak,przyjeżdżaj mi tu natychmiast!!


Przepraszam,że takie debilne,ale... cóż poradzę,że jestem beztalenciem



wtorek, 3 kwietnia 2012

Rozdział 9

A list ten  brzmiał  
Siema.Otóż,mój kumpel zakochał się i to bardzo poważnie,mieszkał z tą dziewczyna i próbował "nawiązać bliższy kontakt" ale mu się nie udawało,niestety musiał wyjechać i teraz bardzo za nią tęskni,co mam mu poradzić? M.
Usiadłam nad tym listem,zastanawiając się co odpisać,gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi,no kogo ja się spodziewałam-to oczywiście Marry
-Z tej pracy to cie kiedyś wyleją wiesz?-mówiłam
-Ee,o co to?-wzięła ten list i zaczęła czytać
-Kurwa Kat
-Licz się ze słowami...-pogroziłam
-No nie w tym sensie,wiesz,że ten list jest o tobie?
-Nie jest o mnie
-A o kim ?
-O jakiejś innej...
-Co odpisałaś?
-No właśnie się zastanawiam
Poradź kumplowi,by zawalczył,może ta dziewczyna nie chciała robić twemu kumplowi nadziei,bo nie była pewna jego uczuć.

*Opowiada Marry*


Wczoraj zadzwonił do mnie Max i pytał gdzie pracuje Kat,stąd też wiedziałam że ten list o niej i o Nathanie.Jeszcze Max jest bardzo anonimowy M. to wcale nie daje do myślenia

*Nazajutrz*

Ten list nie dawał mi spokoju.Poszedł dzisiaj do druku.Na pewno nie był on o mnie.Do mnie tradycyjnie goście,aż się dziwiłam.Tym razem nie była to Marry,tylko Robert.Wszedł z obelgami,bo pozwałam go o alimenty
-Co zrobić dziecko to potrafiłeś ale utrzymać to już dla ciebie problem?-zdawałam sobie sprawę,że uraziłam jego męskie ego,podszedł do mnie i wziął zamach by mnie uderzyć,biedak tylko zapomniał,że boks trenowałam a  tego się nie zapomina i mój prawy jak zwykle nie zawiódł.Uciekał aż się kurzyło.Potem znowu pukanie do drzwi
-Kurwa,delegacja czy co?-otworzyłam drzwi,moim oczom ukazał się Nathan
-A co ty tu robisz?-wydukałam,serce przeraźliwie mocno mi biło
-Kazałaś mi o siebie walczyć,więc jestem.Możesz się zerwać?
-Mogę
Poszliśmy do parku,parku w którym się poznaliśmy,ja dokładnie pamiętałam ten dzień.Usiedliśmy na ławce
-Nie łatwo mi mówić o uczuciach-powiedział ale przerwałam mu całując go,tym razem nie miałam zamiaru go za to przepraszać.Potem zaprosił mnie do domu,w sumie też tam mieszkałam,więc.Ale prawdziwy wulkan miłości wybuchł dopiero w domu.Zaschło mi w gardle,poszłam do kuchni,wzięłam wodę i usiadłam na blacie.Po chwili przyszedł Nath,zaczął mnie całować,nie przestając tego robić wziął mnie na ręce,złapał za pośladki a ja oplotłam go nogami i tak mnie niósł.Po drodze wyjął coś z szuflady,nie wiem co.Zaniósł mnie do swojej sypialni,w której jeszcze nie byłam,a to dziwne.Położył na łóżku,zdarłam z niego jego krwistoczerwoną koszulę,która działała na mnie jak płachta na byka.On zrobił to samo z moją koszulką.Po chwili wyjął różowe futerkowe kajdanki i przypiął mnie nimi do łóżka,czułam się taka bezbronna.
-Nie wiedziałam,że z Ciebie taki bad boy(lol)
Zaczął ściągać mi spodnie
-No ale masz gumke??
-Co jaką gumkę?
-Ty naprawdę jesteś taki głupi,czy tylko udajesz?No chyba kurwa nie do włosów,bo chyba nie będziemy się teraz czesać??
-Aaa,mam
W końcu nasze ciała się połączyły.Jak oszalały zaczął dzwonić mój telefon,ale choćbym chciała nie byłam w stanie odebrać.Strasznie ciekawiło mnie kto tak wydzwaniał.Nagle usłyszałam trzask.Ee,złamaliśmy tylko łózko,zdarza się.Upojeni miłością zasneliśmy


Ale badziew...
Możecie zabić mnie za ten rozdział,pozwalam xD
Tylko niech ktoś wpadnie na pogrzeb,albo na stypę xD
Czekam na wasze opinie milordy ;D



poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Rozdział 8

Szłam tak i szłam,nie było końca tej drogi.W myślach tylko Nath,przed oczami tylko Nath.Kat,ogarnij-pomyślałam.Doszłam wreszcie do tej siłowni,Marry od razu jak mnie zobaczyła wiedziała,że się minęłam.Przytuliła mnie bardzo mocno.
-Tlenu...duszę się-powiedziałam gdy tylko udało mi się złapać oddech
-Nic nie mów,wiem,że jest ci ciężko
-Owszem,uwiesiłaś się na mnie
-Oj,przepraszam,a i mam dla Ciebie dobrą wiadomość
-A mianowicie?
-Znalazłam ci prace
-OMG,już się boje.Kim będę?
-Będziesz pisała babskie porady w tygodniku.I nie bij!!
-Uff...może być.No przecież zawsze byłam "ciocia dobra rada"
-No fakt,a co z Nath'em?
-No nic.Będę tam mieszkać bo nie mam kasy by coś wynająć
-A i jutro zaczynasz
-Ahaa....Ale co z Rosie?
-Ja z nią zostanę albo mój chłopak
-Chłopak???!!!Opowiadaj!
-No niedawno go poznałam
-Ładny?!
-No...Przekonasz się

*Nazajutrz*
-Witam,tu będziesz teraz pracować.A teraz poznaj zespół.To Kat,wasza nowa koleżanka z pracy-mówił mój nowy szef
-Cześć Kat-przywitali mnie jak na spotkaniu AA
Ta praca była spoko,bezstresowa,wtedy przejmowałam się problemami innych a nie swoimi.Jakoś szło

*Tydzień później*
Właśnie kończyłam pisać poradę dla jakiejś zakochanej nastolatki gdy do mojego "pokoju"(nie wiem jak to nazwać xD)wleciała Marry w ręku trzymała jakąś gazetę
-Co jest??
-Bo tu...oni...dla ciebie...
-Masz tu wodę i po kolei kto,gdzie z kim i przede wszystkim za ile xD?
-No to tak The Wanted,dla Ciebie,w LA ale nie wiem za ile
-Jak dla mnie?
-No masz czytaj i złaź z tego fotela,muszę usiąść
Pisało Fenomenalne The Wanted grają dla nieznajomej Kat
-A wiesz ile dziewczyn ma tak na imię?Kat jest popularne
-W takie zbiegi okoliczności to ja nie wierzę
-To i tak szmatławiec,wiesz ile w tym prawdy?Niewiele

*U The Wanted*
-Masz numer do Marry?
-No mam
-A skąd?
-A z telefonu Kat...
-Oj,ty poważnie zachorowałeś na zakochanie
-To daj "tatusiowi"-śmiał się Max,który uważał się za ojca Nathana
-Proszę,"tato"

*Opowiada Max*
Zawsze uważałem,że szczęściu trzeba pomagać,więc i ja pomogę w tym przypadku

*Minął miesiąc trasy The Wanted*
Znów do tej pracy...masakra.Dzisiaj miałam wyjątkowo dużo listów.Jeden przykuł moją uwagę

Ufff...jest ale jest beznadziejny
Pewnie domyślacie się co w kolejnym rozdziale....
Ten dla Lauren xD