#Nathan
Tak. To była swego rodzaju intryga. No ale co miałem zrobić? To była jedyna opcja, by spotkać się z Katie. Ona nie chce mnie widzieć, więc musiałem tak zrobić. Muszę o nią walczyć!
Do tej kawiarenki przyszedłem już o jedenastej. Nie chciałem się spóźnić. Wolałem poczekać. Czekać, byle by tylko ją zobaczyć. Zamówiłem sobie małą kawę. Po pięciu minutach kelnerka mi ją przyniosła i zgrabnym ruchem ręki położyła na stoliku przede mną. Na spodeczku od filiżanki leżała jakaś kartka. Zdziwiłem się nieco. Wziąłem kartkę. Był napisany tam numer, jak się domyśliłem, zapewne numer tej kelnerki. Rozejrzałem się. Akurat przechodziła koło mojego stolika. Zgniotłem kartkę i rzuciłem nią gdzieś. Ta, udając potknięcie wylała na mnie wodę. W sumie, było mi to obojętne, a konkretnie ona. Teraz, dla mnie liczyła się Kate i tylko Kate. Wszystko inne miało mniejsze znaczenie.
#Kate
Co? Czyli to jest pułapka, intryga? Oni zrobili to specjalnie! Miałam spotkać się z Madison, a nie z Nathan'em, zwłaszcza nie z nim.
Siedział tyłem, mimo to go rozpoznałam. Trudno było nie rozpoznać tej nienagannej sylwetki, fryzury na którą poświęcał masę czasy, by każdy włos był ułożony tak, jak on tego chciał. Trudno było również nie zauważyć tych wszystkich dziewczyn, które patrzyły na niego swoimi maślanymi oczami. Mimo wszystko poczułam się zazdrosna.
- Nathan! - zawołałam.
Odwrocił się. W jego oczach było widać coś w rodzaju iskierek. Uśmiechnęłam się, mimo że nie był to uśmiech szczery, ale on o tym doskonale wiedział.
- Wiem. Wiem, co chcesz teraz powiedzieć. - zaczął. - Ale ja nie mogę bez ciebie żyć. Rozumiesz? Nie mogę!
Nagle wszyscy się na nas popatrzyli. Z jednej strony było mi miło, że tak się o mnie stara, ale z drugiej ta ciąża Mary.
- Nathan... - przystopowałam go - Ale co z Mary?
Rzuciłam mu złowrogie spojrzenie, które on odwzajemnił. Położył dłoń na mojej. Zaczął ją gładzić, tak jak chciałby mnie pocieszyć.
- Ona nie jest w ciąży.
Nie wiedziałam czy powinnam mu wierzyć, ale uwierzyłam. Może dlatego, że patrzył mi prosto w oczy? Może dlatego, że poczułam się jak dawniej, jak jeszcze wszystko było dobrze i wtedy, gdy szczerość była najważniejsza? Nie wiem.
- Jak to?
Spytałam, żeby nie było, że jestemłatwowierna i nawina.
- Nie spałem z nią, ona chciała, ale się nie zgodzilem..,
Może faktycznie tak było? Mary była mściwa, zafistna, miała wiele negatywnych cech, to znaczy wad. Moim zdaniem byłaby do czegoś takiego zdolna. Kłamać to akurat ona doskonale potrafiła. Mogła by wykładać kłamstwo na niejednym uniwersytecie.
- Wierzysz mi? - pytał wręcz błagalnie.
- Sama nie wiem. Potrzebuję czasu.
- Rozumiem. Byłem okropny i teraz muszę ponosić tego przykre konsekwencje. Jakim ja jestem idiotą? O Boże! Ale obiecaj, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
- Ja jeszcze nigdzie nie idę.
Uśmiechnęłam się i zawołałam kelnerkę, by zamówić coś do picia. Dziwnie patrzyła się na Nathan'a. On zrobił głupią minę i zaczęliśmy rozmawiać.
Przegadaliśmy tak jakieś dwie godziny. W sumie nie było aż tak źle. Powoli odzyskuje zaufanie do niego...
_________________________
Taki tam rozdział. Dziękuje, że jesteście i mnie wspieracie. Aż chce się pisać ;)
poniedziałek, 26 listopada 2012
środa, 21 listopada 2012
Liebster Awords
Ten blog też został nominowany. Bardzo się cieszę z tego powodu, ponieważ uważałam go za najgorszy blog, jaki prowadzę, a jednak chyba nie jest aż tak źle. ;)
Dziękuje za nominację.
No to odpowiadam na pytania Tiny ;D
1. Jakie jest Twoje Hobby ?
Hymmm... lubię czytać, słuchać muzyki i pisać opowiadania. Już wiem dlaczego mam ich tak dużo xD
2. Do której klasy chodzisz ?
Do trzeciej gimnazjum, konkretnie 3B ;)
3. Ulubione zwierzę ?
Zebry i żyrafy ♥
4. Ulubiona piosenka ?
Wszystkie The Wanted. Love Bites( Halestorm), Playing God( Paramore) i Lost in the echo (Linkin Park).
5. Co według ciebie w życiu jest najważniejsze ?
Rodzina i przyjaciele oraz prawda!
6. Na co szkoda ci czasu ?
Na naukę historii... Tego nienawidzę.I na oglądanie reklam.
7. Czym kierowałaś się zakładając bloga ?
Intuicją, własnymi pomysłami. Nawet nie liczyłam, że ktoś będzie czytał. Chciałam po prostu pisać.
8. Ulubiony film ?
Oglądam raczej seriale. Nie mam ulubionego filmu.
9. Do jakiej gwiazdy jesteś podobna ?
Chyba do Wielkiej Niedźwiedzicy xD Żartowałam. Nie wiem. Raczej do żadnej. Jestem po prostu sobą.
10. Jaką sławną osobę najbardziej cenisz i za co ?
The Wanted. Za co? Za to, że są prawdziwi w tym co robią.
11. Słuchasz The Wanted ?
No ba, all day, all night.
Pozwólcie, że nie będę nominować. Nominowałam już parę osób na innym blogu ;)
Rozdział może nawet w tym tygodniu ;)
Dziękuje za nominację.
No to odpowiadam na pytania Tiny ;D
1. Jakie jest Twoje Hobby ?
Hymmm... lubię czytać, słuchać muzyki i pisać opowiadania. Już wiem dlaczego mam ich tak dużo xD
2. Do której klasy chodzisz ?
Do trzeciej gimnazjum, konkretnie 3B ;)
3. Ulubione zwierzę ?
Zebry i żyrafy ♥
4. Ulubiona piosenka ?
Wszystkie The Wanted. Love Bites( Halestorm), Playing God( Paramore) i Lost in the echo (Linkin Park).
5. Co według ciebie w życiu jest najważniejsze ?
Rodzina i przyjaciele oraz prawda!
6. Na co szkoda ci czasu ?
Na naukę historii... Tego nienawidzę.I na oglądanie reklam.
7. Czym kierowałaś się zakładając bloga ?
Intuicją, własnymi pomysłami. Nawet nie liczyłam, że ktoś będzie czytał. Chciałam po prostu pisać.
8. Ulubiony film ?
Oglądam raczej seriale. Nie mam ulubionego filmu.
9. Do jakiej gwiazdy jesteś podobna ?
Chyba do Wielkiej Niedźwiedzicy xD Żartowałam. Nie wiem. Raczej do żadnej. Jestem po prostu sobą.
10. Jaką sławną osobę najbardziej cenisz i za co ?
The Wanted. Za co? Za to, że są prawdziwi w tym co robią.
11. Słuchasz The Wanted ?
No ba, all day, all night.
Pozwólcie, że nie będę nominować. Nominowałam już parę osób na innym blogu ;)
Rozdział może nawet w tym tygodniu ;)
poniedziałek, 12 listopada 2012
Rozdział 2
#Katie
Nie chciałam z NIKIM rozmawiać. Chciałam być tylko sama, tylko ja sam na sam z moimi problemami. Ale wiedziałam, że to mi się nie uda. Wydzwaniali do mnie. WSZYSCY, po kolei. Oczywiście począwszy od Nathana, od którego miałam jakieś 100 nieodebranych połączeń, połowę z tego wiadomości na sekretarce i drugie tyle sms'ów. Miałam tego wszystkiego serdecznie dosyć. Przecież odezwała bym się do Madison prędzej, czy później. Ale nawet ona nie potrafiła uszanować mojej decyzji. Trudno jej było zrozumieć, że zostałam dwa razy zgwałcona w przeciągu pół roku, że mój chłopak, co prawda były, zrobił dziecko mojej do niedawna powiedziałabym przyjaciółce, która okazała się być moją siostrą. To było ciut za wiele jak na kilka dni.
Madison napisała mi, że bierze ślub i to jeszcze w tym tygodniu. Wyczułam nutkę kłamstwa w tej wiadomości. Nie wydawało mi się, by aż tak pośpieszyli się z ślubem. Seev nie był zbyt szybko jeśli chodziło o sprawy sercowe. Przecież ile trwało, żeby między nimi w końcu do czegoś doszło, a on nagle z ślubem wyjeżdża. Coś mi tu nie grało. To musiała być jakaś podpucha. Może po prostu chcieli żebym się z nimi spotkała? Zaraz czy ja sobie za bardzo nie schlebiam? W obecnej sytuacji chyba nie.
Na sms'a odpisałam krótko, ale wiedziałam, że jej to nie wystarczy i że tym sms'em jakby nakłonię ją do drążenia jeszcze bardziej tego tematu. Nie pomyliłam się. Tak było.
Wyłączyłam telefon. Skoro obiecałam jej, że odezwę się jutro, to tak zrobię. Trudno, że ona umrze z ciekawości co się ze mną dzieje.
Usiadłam na brzegu łóżka, włączyłam telewizor. Myślałam, że może chociaż jemu uda się zagłuszyć moje wspomnienia, ale nie. Zaczęłam przeglądać jeszcze raz notes od Mary. Dobijałam się jeszcze bardziej. Sama nawet nie wiem kiedy, zaczęłam płakać. Przyłożyłam głowę do poduszki. Zasnęłam.
W nocy prześladowały mnie te wszystkie koszmary, które już przechodziłam. Nie chciałam przeżywać tego dodatkowo jeszcze w śnie. Kiedyś czytałam o tym, jak można kontrolować własne sny i jak je zakończyć. Skupiłam się. Udało mi się obudzić. Wstałam. Rozejrzałam się. Bicie mojego serca po chwili zaczęło się normować.
Wiedziałam, że zaraz zaczną się telefony, więc postanowiłam, że sama zadzwonię, jako pierwsza. Wybrałam numer Madison.
Odebrała po chwili, ale milczała. Zaczęłam mówić więc ja.
- Przepraszam. Zachowywałam się jak ignorantka i egoistka.
- To ja się tak zachowywałam, a właściwie my.
- Może się spotkamy? Ale na razie tylko ty i ja.
Madison zgodziła się na spotkanie. Umówiłyśmy się w małej kawiarence. O 12.00. Miałam więc jeszcze 2 godziny na przygotowanie.
Zjadłam kolację. Umyłam zęby. Ubrałam się. Rzut okiem na zegarek - 11.30. Postanowiłam, że wyjdę. Najwyżej poczekam. Nie zależy mi.
Weszłam do lokalu. Rozejrzałam się w poszukiwaniu Madison. Mimo iż wiedziałam, że na pewno zajęła "nasz" stolik.
Tam jednak siedział Nathan.
Madison nie było...
_________________
Z nudów napisałam i chyba dlatego takie flaki...
I przepraszam, że krótki, ale miałam go w ogóle na razie nie pisać xD
Dziękuje Wam, że jesteście ze mną, mimo tej przerwy.
Jesteście Kochane! Dziękuje ;D
Helu, przepraszam że nie napisałam rozdziału na kryminał, ale nie mam weny na tego bloga ;/
Zapraszam na to opowiadanie -->Co raz weźmiesz do serca, zostanie w nim na zawsze.
Trzymajcie za mnie kciuki, bo próbne ;)
Nie chciałam z NIKIM rozmawiać. Chciałam być tylko sama, tylko ja sam na sam z moimi problemami. Ale wiedziałam, że to mi się nie uda. Wydzwaniali do mnie. WSZYSCY, po kolei. Oczywiście począwszy od Nathana, od którego miałam jakieś 100 nieodebranych połączeń, połowę z tego wiadomości na sekretarce i drugie tyle sms'ów. Miałam tego wszystkiego serdecznie dosyć. Przecież odezwała bym się do Madison prędzej, czy później. Ale nawet ona nie potrafiła uszanować mojej decyzji. Trudno jej było zrozumieć, że zostałam dwa razy zgwałcona w przeciągu pół roku, że mój chłopak, co prawda były, zrobił dziecko mojej do niedawna powiedziałabym przyjaciółce, która okazała się być moją siostrą. To było ciut za wiele jak na kilka dni.
Madison napisała mi, że bierze ślub i to jeszcze w tym tygodniu. Wyczułam nutkę kłamstwa w tej wiadomości. Nie wydawało mi się, by aż tak pośpieszyli się z ślubem. Seev nie był zbyt szybko jeśli chodziło o sprawy sercowe. Przecież ile trwało, żeby między nimi w końcu do czegoś doszło, a on nagle z ślubem wyjeżdża. Coś mi tu nie grało. To musiała być jakaś podpucha. Może po prostu chcieli żebym się z nimi spotkała? Zaraz czy ja sobie za bardzo nie schlebiam? W obecnej sytuacji chyba nie.
Na sms'a odpisałam krótko, ale wiedziałam, że jej to nie wystarczy i że tym sms'em jakby nakłonię ją do drążenia jeszcze bardziej tego tematu. Nie pomyliłam się. Tak było.
Wyłączyłam telefon. Skoro obiecałam jej, że odezwę się jutro, to tak zrobię. Trudno, że ona umrze z ciekawości co się ze mną dzieje.
Usiadłam na brzegu łóżka, włączyłam telewizor. Myślałam, że może chociaż jemu uda się zagłuszyć moje wspomnienia, ale nie. Zaczęłam przeglądać jeszcze raz notes od Mary. Dobijałam się jeszcze bardziej. Sama nawet nie wiem kiedy, zaczęłam płakać. Przyłożyłam głowę do poduszki. Zasnęłam.
W nocy prześladowały mnie te wszystkie koszmary, które już przechodziłam. Nie chciałam przeżywać tego dodatkowo jeszcze w śnie. Kiedyś czytałam o tym, jak można kontrolować własne sny i jak je zakończyć. Skupiłam się. Udało mi się obudzić. Wstałam. Rozejrzałam się. Bicie mojego serca po chwili zaczęło się normować.
Wiedziałam, że zaraz zaczną się telefony, więc postanowiłam, że sama zadzwonię, jako pierwsza. Wybrałam numer Madison.
Odebrała po chwili, ale milczała. Zaczęłam mówić więc ja.
- Przepraszam. Zachowywałam się jak ignorantka i egoistka.
- To ja się tak zachowywałam, a właściwie my.
- Może się spotkamy? Ale na razie tylko ty i ja.
Madison zgodziła się na spotkanie. Umówiłyśmy się w małej kawiarence. O 12.00. Miałam więc jeszcze 2 godziny na przygotowanie.
Zjadłam kolację. Umyłam zęby. Ubrałam się. Rzut okiem na zegarek - 11.30. Postanowiłam, że wyjdę. Najwyżej poczekam. Nie zależy mi.
Weszłam do lokalu. Rozejrzałam się w poszukiwaniu Madison. Mimo iż wiedziałam, że na pewno zajęła "nasz" stolik.
Tam jednak siedział Nathan.
Madison nie było...
_________________
Z nudów napisałam i chyba dlatego takie flaki...
I przepraszam, że krótki, ale miałam go w ogóle na razie nie pisać xD
Dziękuje Wam, że jesteście ze mną, mimo tej przerwy.
Jesteście Kochane! Dziękuje ;D
Helu, przepraszam że nie napisałam rozdziału na kryminał, ale nie mam weny na tego bloga ;/
Zapraszam na to opowiadanie -->Co raz weźmiesz do serca, zostanie w nim na zawsze.
Trzymajcie za mnie kciuki, bo próbne ;)
sobota, 10 listopada 2012
Część II Rozdział 1
#Madison
Poszłam na widzenie do Mary. Nie miałam żadnych oczekiwań, co do tego widzenia. Nie sądziłam, że cokolwiek mi powie.A może się myliłam? Może właśnie chciała powiedzieć mi coś ważnego?Trochę się bałam. Zawsze, znaczy do niedawna zaczęłam postrzegać ją jako osobę agresywną. Jednak, gdy wesszłam do pokoju widzeń, zmieniłam zdanie. Siedziała taka biedna, skulona jak mysz pod miotłą. Przysiadłam się do niej. Patrzyła mi w oczy. To dobrze wrózyło - będzie mówić prawdę!
#30 minut później
Dowiedziałam się, że Katie i Mary są siostrami. Nie mogę w to uwierzyć, ani tymbardziej nie wiem jak to możliwe! Najgorsze jest to, że straciłam z nią kontakt. Kompletnie nie wiem co się z nią dzieje.
#W domu Nathan'a
- Musimy coś ustalić. Co w ogóle robimy? - pytał bezradny Max.
Wszyscy spuścili głowy w dół. Nikt nie miał pomysłu, by dowiedzieć się i gdzie jest, i co się dzieje z Katie.
- Wiem! - krzyknęła Madison.
Oczy wszystkich skupiły się teraz na niej.
- Seev, będziesz mi potrzebny. - oznajmiła.
- Zrobię co tylko chcesz, księżniczko.
Seev złapał Madi za rękę. Popatrzył jej w oczy. Już miało dojść do pocałunku... aż tu nagle Nathan odciągnął Seev'a od Madison.
- Później będziecie odrywać tu czułe scenki, a teraz skupcie się!
Madi ogarnęła się. Chrząknęła i zaczęła mówić.
- Zadzwonię do Kate, a jeśli nie odbierze to napiszę sms-a.
- No rzeczywiście plan zniewalający z nóg. - mówił znudzony Nathan. - Mam paść na podłogę i bić pokłony? Już się rozpędzam.
Charlie uderzyła się ręką w głowę. Czy oni są aż tak niekumaci? Czy tylko udają kretynów jeszcze większych, niż są naprawdę?
- Chodzi o to, że zadzwonie do niej...
- Lub napiszesz. - wtrącił się Nathan.
- Tak, Nathuś - chciała go zdenrwować, nie lubił, gdy aż tak zdrabniało się jego imię. - Powiem, że biorę ślub z Seev'em. Na pewno się odezwie. Kiedyś mi powiedziała, że choćby nie wiadomo co się działo, ona pojawi się na moim ślubie, więc myślę, że plan ma spore szanse. - uśmiechnęła się.
Wszyscy zaczęli myśleć, czy plan rzeczywiście może wypalić. Po chwili namyślu stwierdzli, że jest świetny.
Madison zadzwoniła do Kate. Ale stało się tak, jak myślała. Nie odbierała.
Napisała więc sms'a.
Moim zdaniem jesteśmy, byłysmy i będziemy zawsze przyjaciółkami.
Chciałam Ci powiedzieć, no w tym wypadku napisać, bo nie wiem dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać. Ale wiedz, że biorę ślub, jeszcze w tym tygodniu.
Nie wiem gdzie jesteś i co się z Tobą dzieje.
Ale pamiętaj o obietnicy, którą kiedyś złożyłaś, przysięgając mi.
Madis.
Po chwili odpisała.
Jutro zadzwonię.
O wszystkim Ci opowiem.
ALE JUTRO!!
Dziś nie dzwoń, nie pisz,
NIC.
___________________________
Trochę krótki, ale to przez tak długą przerwę na tym blogu.
Teraz będę pisać w miarę regularnie ale jednak nie za dużo. Rozdziały będą pojawiać się co półtora tygodnia.
Mam nadzieję, że nie zanudzam.
Poszłam na widzenie do Mary. Nie miałam żadnych oczekiwań, co do tego widzenia. Nie sądziłam, że cokolwiek mi powie.A może się myliłam? Może właśnie chciała powiedzieć mi coś ważnego?Trochę się bałam. Zawsze, znaczy do niedawna zaczęłam postrzegać ją jako osobę agresywną. Jednak, gdy wesszłam do pokoju widzeń, zmieniłam zdanie. Siedziała taka biedna, skulona jak mysz pod miotłą. Przysiadłam się do niej. Patrzyła mi w oczy. To dobrze wrózyło - będzie mówić prawdę!
#30 minut później
Dowiedziałam się, że Katie i Mary są siostrami. Nie mogę w to uwierzyć, ani tymbardziej nie wiem jak to możliwe! Najgorsze jest to, że straciłam z nią kontakt. Kompletnie nie wiem co się z nią dzieje.
#W domu Nathan'a
- Musimy coś ustalić. Co w ogóle robimy? - pytał bezradny Max.
Wszyscy spuścili głowy w dół. Nikt nie miał pomysłu, by dowiedzieć się i gdzie jest, i co się dzieje z Katie.
- Wiem! - krzyknęła Madison.
Oczy wszystkich skupiły się teraz na niej.
- Seev, będziesz mi potrzebny. - oznajmiła.
- Zrobię co tylko chcesz, księżniczko.
Seev złapał Madi za rękę. Popatrzył jej w oczy. Już miało dojść do pocałunku... aż tu nagle Nathan odciągnął Seev'a od Madison.
- Później będziecie odrywać tu czułe scenki, a teraz skupcie się!
Madi ogarnęła się. Chrząknęła i zaczęła mówić.
- Zadzwonię do Kate, a jeśli nie odbierze to napiszę sms-a.
- No rzeczywiście plan zniewalający z nóg. - mówił znudzony Nathan. - Mam paść na podłogę i bić pokłony? Już się rozpędzam.
Charlie uderzyła się ręką w głowę. Czy oni są aż tak niekumaci? Czy tylko udają kretynów jeszcze większych, niż są naprawdę?
- Chodzi o to, że zadzwonie do niej...
- Lub napiszesz. - wtrącił się Nathan.
- Tak, Nathuś - chciała go zdenrwować, nie lubił, gdy aż tak zdrabniało się jego imię. - Powiem, że biorę ślub z Seev'em. Na pewno się odezwie. Kiedyś mi powiedziała, że choćby nie wiadomo co się działo, ona pojawi się na moim ślubie, więc myślę, że plan ma spore szanse. - uśmiechnęła się.
Wszyscy zaczęli myśleć, czy plan rzeczywiście może wypalić. Po chwili namyślu stwierdzli, że jest świetny.
Madison zadzwoniła do Kate. Ale stało się tak, jak myślała. Nie odbierała.
Napisała więc sms'a.
Moim zdaniem jesteśmy, byłysmy i będziemy zawsze przyjaciółkami.
Chciałam Ci powiedzieć, no w tym wypadku napisać, bo nie wiem dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać. Ale wiedz, że biorę ślub, jeszcze w tym tygodniu.
Nie wiem gdzie jesteś i co się z Tobą dzieje.
Ale pamiętaj o obietnicy, którą kiedyś złożyłaś, przysięgając mi.
Madis.
Po chwili odpisała.
Jutro zadzwonię.
O wszystkim Ci opowiem.
ALE JUTRO!!
Dziś nie dzwoń, nie pisz,
NIC.
___________________________
Trochę krótki, ale to przez tak długą przerwę na tym blogu.
Teraz będę pisać w miarę regularnie ale jednak nie za dużo. Rozdziały będą pojawiać się co półtora tygodnia.
Mam nadzieję, że nie zanudzam.
środa, 29 sierpnia 2012
Hmmmm.....
Może was rozczaruję...po raz kolejny.
Ale na razie nie będę pisać tego opowiadania.
Uznajcie tamten rozdział za ostatni.
Ale.... Gdzieś tak w październiku będę pisać część drugą ;)
Za ten czas coś wymyślę, bo mam trochę pomysłów, ale nie wiem jak to wszystko połączyć, więc potrzebuję czasu.
A więc rozdział 80 jest końcem części pierwszej, no chyba że nie chcecie ciągu dalszego...
Ale na razie nie będę pisać tego opowiadania.
Uznajcie tamten rozdział za ostatni.
Ale.... Gdzieś tak w październiku będę pisać część drugą ;)
Za ten czas coś wymyślę, bo mam trochę pomysłów, ale nie wiem jak to wszystko połączyć, więc potrzebuję czasu.
A więc rozdział 80 jest końcem części pierwszej, no chyba że nie chcecie ciągu dalszego...
czwartek, 23 sierpnia 2012
Rozdział 80
*Notatnik*
12 sierpnia 1999r.
Dziś mam szóste urodziny. Bardzo długo czekałam na prezent, tatuś nie chciał mi powiedzieć, co tak naprawdę dla mnie ma. Byłam na niego zła! Aż w końcu powiedział, że jedziemy do ZOO. Ja nigdy nie byłam w ZOO, mimo że bardzo chciałam. Jak widać marzenia się spełniają. Byłam bardzo podekscytowana. Tyle zwierzątek. Nagle się potknęłam, a mój tato tego nie zauważył, bardziej interesowała go jakaś lama! Pomogła mi się podnieść jakaś miła dziewczynka. Przedstawiła się, miała na imię Kate.
10 października 2000r.
Chodzę już do pierwszej klasy. Z Kate zostałyśmy przyjaciółkami. Szkoda tylko, że nie chodzimy razem do tej samej klasy, no ale cóż. Katie przyjaźni się też z jakąś Madison, z jej klasy. Dużo mi o niej opowiada, nawet ją poznałam, ale jakoś specjalnie za nią nie przepadam. Jestem chyba trochę o Kat zazdrosna.
13 lutego 2002r.
Moja zazdrość o przyjaciółkę już minęła. Madison się wyprowadziła. Mam Kat na wyłączność, jest tylko moją przyjaciółką i niech tak zostanie.
14 lutego 2008r.
Dziś walentynki. Po raz pierwszy pokłóciłam się z Katie. Poszło o chłopaka. O jej chłopaka. Byłam na tyle zazdrosna, że chciałam zniszczyć im ich święto. Udało mi się to. Nie chciałam, żeby poświęcała mu tyle czasu, miała jeszcze czas na miłość! Mnie już nie zauważała! Nie chciałam, żeby tak wyszło, ale tak się stało.
16 lutego 2009r.
Pogodziłam się z Kat. Na szczęście Tom się nie obraził, znów są razem. Świetnie razem wyglądają. Tylko, że ona ma 15lat! Nie jest zbyt młoda? Przecież on jest starszy o 2lata(zmieniam datę, bo...muszę). Wolałabym, żeby jednak zerwali. On nie jest osobą odpowiednią dla niej.
26 czerwca 2011r.
Dziś Kate poznała przypadkiem Nathana z The Wanted. Nie znała tego zespołu, więc trochę jej o nich opowiedziałam, polubiła ich muzykę. Teraz wymyśla co by zrobić, żeby kiedyś go jeszcze spotkać. Szczerze wolałabym, żeby się nie spotkali.
10 listopada 2011r.
Dziś dowiedziałam się czegoś, co mną wstrząsnęło. Ja i Kate jesteśmy siostrami! Sama nie wiem, jak to możliwe!
15 grudnia 2011r.
Nie powiedziałam o tym Kat. Chyba nigdy jej nie powiem, brak mi odwagi. Ona miała siostrę, zmarła jednak, chyba jak miała dwa miesiące. Doszło wtedy do zamiany dzieci. Ja trafiłam do innej rodziny, powinnam być z Kat. To wszystko pomyłka jakiejś pieprzonej pielęgniarki!
20 stycznia 2012r.
Nie przyjaźnię się już z Kate, ona nie wie, że jesteśmy siostrami. Jestem więc ciotką Rossie! Ona jest z tym całym Nathanem. Nie chcę mieć z nią nic wspólnego! Chcę zemsty, bo dowiedziałam się, że ojciec ojca jej dzieciaka potrącił mojego ojca. Mój tata zginął w wyniku tego wypadku. Wtedy zapragnęłam zemsty.
13 kwietnia 2012r.
Dziś zaczęłam wszystko planować. Zemstę. Bo przecież piątek trzynastego to idealny dzień, by obmyślać zemstę. Wprawdzie zemstę zaczęłam trochę wcześniej, już wtedy gdy całowałam się z tym lalusiem Nathanem. Niepotrzebnie się jednak pogodzili! Ale i tak dam sobie radę. No bo kto, jak nie ja? Plan jest następujący: zakręcę się koło Roberta, zabije jego ojca, a wrobię w to Kat. Potem powiem Robertowi, żeby sprawił, żeby Katie wpadła mi prosto pod koła auta, którym będę jechać. Wszyscy sobie na to zasłużyli! To przez nich tyle cierpiałam!!
17 czerwca 2012r.
Zrealizowałam swój plan. Kat jest w więzieniu. A mi jest wstyd. Tak! Mam wyrzuty sumienia! Wyciągnę ją z tego! Obiecałam to już Nathanowi. Niepotrzebnie tylko porwałam jej dziecko i Toma....
20 czerwca 2012r.
Za chwilę idę do Kate, na widzenie. Chcę jej o wszystkim powiedzieć, przeprosić. Wyciągnąć z tego bagna! Namieszałam. Boże, jak namieszałam! Naważyłam piwa i teraz sama muszę je wypić takie życie...
KATE!!!!!!!!!
To co zrobiłam, zrobiłam tylko i wyłącznie z zazdrości. Byłam twoją siostrą, jestem twoją siostrą i nią będę, aż do końca. Kocham cię! I liczę, że kiedyś mi to wybaczysz. Ale nie zdziwie się, jak tego nie zrobisz. Sama siebie nienawidzę. Jestem okropna. Powinnam umrzeć. Chyba popełnię samobójstwo. To nie ma sensu. Straciłam wszystko to, co mialam i na czym mi zależało.
Wiem jak się teraz czujesz, dowiedziałaś się wielu rzeczy, o samej sobie. Ciężko będzie ci poukładać to sobie w głowie. Ale musiałaś wiedzieć. Szkoda, że to wszystko się tak skończyło. Żałuje. Kieruj się poniższymi cytatmi. Zobaczysz, kiedyś będziesz zadowolona, że dowiedziałaś się w miarę wcześnie. Na prawdę nigdy nie jest za późno...
CO RAZ WEŹMIESZ DO SERCA, ZOSTANIE W NIM NA ZAWSZE.
LEPIEJ NIESZCZĘŚLIWIE ŻYĆ WIEDZĄC, NIŻ SZCZĘŚLIWIE ŻYĆ W NIEWIEDZY.
Sama nie wiedziałam co czuje! Ona była moją siostrą? Nie mogła mi powiedzieć tego w jakikolwiek inny sposób? Czy to takie trudne??
Co mam teraz robić?
Chyba już wiem- wyjadę stąd. Zamieszkam tam, gdzie zawsze chciałam. Nikt nie będzie mnie pewnie nawet szukać. Oby....
Chcę ten rozdział w swoim życiu zamknąć raz na zawsze, oddzielić grubą kreską i zacząć coś nowego.
_____________________________
Pisałam go dwa dni. I nie wymyśliłam co dalej! Nie wiem, naprawdę nie wiem co z ciągiem dalszym....
Dedyk dla czytelników ;***********
Kocham Was <333
12 sierpnia 1999r.
Dziś mam szóste urodziny. Bardzo długo czekałam na prezent, tatuś nie chciał mi powiedzieć, co tak naprawdę dla mnie ma. Byłam na niego zła! Aż w końcu powiedział, że jedziemy do ZOO. Ja nigdy nie byłam w ZOO, mimo że bardzo chciałam. Jak widać marzenia się spełniają. Byłam bardzo podekscytowana. Tyle zwierzątek. Nagle się potknęłam, a mój tato tego nie zauważył, bardziej interesowała go jakaś lama! Pomogła mi się podnieść jakaś miła dziewczynka. Przedstawiła się, miała na imię Kate.
10 października 2000r.
Chodzę już do pierwszej klasy. Z Kate zostałyśmy przyjaciółkami. Szkoda tylko, że nie chodzimy razem do tej samej klasy, no ale cóż. Katie przyjaźni się też z jakąś Madison, z jej klasy. Dużo mi o niej opowiada, nawet ją poznałam, ale jakoś specjalnie za nią nie przepadam. Jestem chyba trochę o Kat zazdrosna.
13 lutego 2002r.
Moja zazdrość o przyjaciółkę już minęła. Madison się wyprowadziła. Mam Kat na wyłączność, jest tylko moją przyjaciółką i niech tak zostanie.
14 lutego 2008r.
Dziś walentynki. Po raz pierwszy pokłóciłam się z Katie. Poszło o chłopaka. O jej chłopaka. Byłam na tyle zazdrosna, że chciałam zniszczyć im ich święto. Udało mi się to. Nie chciałam, żeby poświęcała mu tyle czasu, miała jeszcze czas na miłość! Mnie już nie zauważała! Nie chciałam, żeby tak wyszło, ale tak się stało.
16 lutego 2009r.
Pogodziłam się z Kat. Na szczęście Tom się nie obraził, znów są razem. Świetnie razem wyglądają. Tylko, że ona ma 15lat! Nie jest zbyt młoda? Przecież on jest starszy o 2lata(zmieniam datę, bo...muszę). Wolałabym, żeby jednak zerwali. On nie jest osobą odpowiednią dla niej.
26 czerwca 2011r.
Dziś Kate poznała przypadkiem Nathana z The Wanted. Nie znała tego zespołu, więc trochę jej o nich opowiedziałam, polubiła ich muzykę. Teraz wymyśla co by zrobić, żeby kiedyś go jeszcze spotkać. Szczerze wolałabym, żeby się nie spotkali.
10 listopada 2011r.
Dziś dowiedziałam się czegoś, co mną wstrząsnęło. Ja i Kate jesteśmy siostrami! Sama nie wiem, jak to możliwe!
15 grudnia 2011r.
Nie powiedziałam o tym Kat. Chyba nigdy jej nie powiem, brak mi odwagi. Ona miała siostrę, zmarła jednak, chyba jak miała dwa miesiące. Doszło wtedy do zamiany dzieci. Ja trafiłam do innej rodziny, powinnam być z Kat. To wszystko pomyłka jakiejś pieprzonej pielęgniarki!
20 stycznia 2012r.
Nie przyjaźnię się już z Kate, ona nie wie, że jesteśmy siostrami. Jestem więc ciotką Rossie! Ona jest z tym całym Nathanem. Nie chcę mieć z nią nic wspólnego! Chcę zemsty, bo dowiedziałam się, że ojciec ojca jej dzieciaka potrącił mojego ojca. Mój tata zginął w wyniku tego wypadku. Wtedy zapragnęłam zemsty.
13 kwietnia 2012r.
Dziś zaczęłam wszystko planować. Zemstę. Bo przecież piątek trzynastego to idealny dzień, by obmyślać zemstę. Wprawdzie zemstę zaczęłam trochę wcześniej, już wtedy gdy całowałam się z tym lalusiem Nathanem. Niepotrzebnie się jednak pogodzili! Ale i tak dam sobie radę. No bo kto, jak nie ja? Plan jest następujący: zakręcę się koło Roberta, zabije jego ojca, a wrobię w to Kat. Potem powiem Robertowi, żeby sprawił, żeby Katie wpadła mi prosto pod koła auta, którym będę jechać. Wszyscy sobie na to zasłużyli! To przez nich tyle cierpiałam!!
17 czerwca 2012r.
Zrealizowałam swój plan. Kat jest w więzieniu. A mi jest wstyd. Tak! Mam wyrzuty sumienia! Wyciągnę ją z tego! Obiecałam to już Nathanowi. Niepotrzebnie tylko porwałam jej dziecko i Toma....
20 czerwca 2012r.
Za chwilę idę do Kate, na widzenie. Chcę jej o wszystkim powiedzieć, przeprosić. Wyciągnąć z tego bagna! Namieszałam. Boże, jak namieszałam! Naważyłam piwa i teraz sama muszę je wypić takie życie...
KATE!!!!!!!!!
To co zrobiłam, zrobiłam tylko i wyłącznie z zazdrości. Byłam twoją siostrą, jestem twoją siostrą i nią będę, aż do końca. Kocham cię! I liczę, że kiedyś mi to wybaczysz. Ale nie zdziwie się, jak tego nie zrobisz. Sama siebie nienawidzę. Jestem okropna. Powinnam umrzeć. Chyba popełnię samobójstwo. To nie ma sensu. Straciłam wszystko to, co mialam i na czym mi zależało.
Wiem jak się teraz czujesz, dowiedziałaś się wielu rzeczy, o samej sobie. Ciężko będzie ci poukładać to sobie w głowie. Ale musiałaś wiedzieć. Szkoda, że to wszystko się tak skończyło. Żałuje. Kieruj się poniższymi cytatmi. Zobaczysz, kiedyś będziesz zadowolona, że dowiedziałaś się w miarę wcześnie. Na prawdę nigdy nie jest za późno...
CO RAZ WEŹMIESZ DO SERCA, ZOSTANIE W NIM NA ZAWSZE.
LEPIEJ NIESZCZĘŚLIWIE ŻYĆ WIEDZĄC, NIŻ SZCZĘŚLIWIE ŻYĆ W NIEWIEDZY.
Krwawa Mary
Zastanawiasz się dlaczego tak się podpisuje? Ktoś tak na mnie kiedyś powiedział...Sama nie wiedziałam co czuje! Ona była moją siostrą? Nie mogła mi powiedzieć tego w jakikolwiek inny sposób? Czy to takie trudne??
Co mam teraz robić?
Chyba już wiem- wyjadę stąd. Zamieszkam tam, gdzie zawsze chciałam. Nikt nie będzie mnie pewnie nawet szukać. Oby....
Chcę ten rozdział w swoim życiu zamknąć raz na zawsze, oddzielić grubą kreską i zacząć coś nowego.
_____________________________
Pisałam go dwa dni. I nie wymyśliłam co dalej! Nie wiem, naprawdę nie wiem co z ciągiem dalszym....
Dedyk dla czytelników ;***********
Kocham Was <333
niedziela, 12 sierpnia 2012
Rozdział 79
Parę dni później
Dziś miałam mieć widzenie. Nie wiem z kim, nie pytałam. Na niczym mi już nie zależało. Chciałam tylko wrócić do domu, albo ewentualnie umrzeć. W więzieniu nie byłam traktowana zbyt dobrze, a zresztą, kogo tam dobrze traktowali? Każdy był tylko popychadłem! W końcu nadeszła chwila widzenia. Przyszedł po mnie policjant, jeden z milszych, a właściwie to on był najmilszy z całego tego policyjnego towarzystwa. Gdy doszliśmy do pokoju widzeń doznałam szoku. Moje serce zaczęło strasznie mocno bić, a może lepszym określeniem było by walić? Tam siedziała Mary! Miałam ochotę wyjść, ale chciałam się dowiedzieć po co przyszła. Usiadłam na krzesełku, ręce położyłam na stole. Czekałam aż zacznie.
- Zastanawiasz się po jaką cholerę tu przylazłam?
Nic nie odpowiedziałam. Starałam się unikać choćby kontaktu wzrokowego.
- Przyszłam, żeby ci coś ważnego powiedzieć.
Założyła nogę na nogę, poprawiła kurewski makijaż, w którym przegięła z czerwoną szminką.
- To mów.
- Co, chcesz wiedzieć?
Robiła jakieś żałosne, tandetne minki i uśmieszki. Uderzyłam pięścią w stół, policjant się na mnie wydarł. Starałam się uspokoić, ale nie mogłam. Targała mną nienawiść.
- Mów i idź stąd.
- Spokojnie. Już ci mówię. Ale nie wiem od czego zacząć? Hmmm...
Miałam niezmierną ochotę ją uderzyć, ale nie mogłam. Musiałam być dzielna i jakoś przetrwać to "widzenie".
- Najlepiej od początku.
- No to tak. Jestem w ciąży.
Moje oczy zrobiły się ogromne, miałam wrażenie, że zaraz mi wypadną. Ale wiedziałam, że ma to jakiś związek ze mną. Przecież tak bez powodu by mi tego nie mówiła. Bałam się, tego, co mogłam za moment usłyszeć.
- Pewnie zadajesz sobie pytanie z kim.
Zaczęła się śmiać.
-No mów wreszcie.
Wstałam, policjant zagroził, że zaraz opuszczę widzenie i tyle będzie mojego, ale ja naprawdę nie panowałam nad sobą.
- Z Nathanem.
Zaczęła śmiać mi się prosto w twarz.
- Co nie wierzysz? Nie wierzysz, że twój cudowny Nath był do tego zdolny? A był, był cudowny. Marnował się przy tobie. Powiedział mi to. Od samego początku kochał tylko mnie!
To nie mogła być prawda! Czyżbym kolejny raz dała się nabrać? Ja jestem z nim w ciąży!
- Po co mi to mówisz?
Rozpłakałam się.
- Twój płacz nic nie da. Nathan jest skończony, a ty zaraz będziesz wolna.
- Co? Jak to?
- Masz, tu jest mój notatnik. Nie czytaj go teraz, dopiero w domu. Nie teraz.
- Co to wszystko ma znaczyć?
- Jak przeczytasz to zrozumiesz!
Wyszła, mnie odprowadzili z powrotem do celi. Siedziałam tam w rękach trzymając ten notatnik, na którym było napisane a potem skreślone moje imię. Po chwili przyszedł ktoś i oznajmił, że wychodzę. Nawet mnie to nie cieszyło zbytnio. Spakowałam torbę. Wyszłam. Wszyscy na mnie czekali. Na Nathana nie chciałam nawet patrzeć. Po prostu szłam przed siebie. Wołali mnie, ale się nie odwróciłam, nawet na chwilę. Ktoś złapał mnie za ramię i obrócił. Madison. Patrzyła na mnie, jak zalewałam się łzami.
- Co się stało?
- Nie chcę o tym rozmawiać, nie teraz. Daj mi czas,
- Co mam zrobić?
- Nic! Jakbym się nie odzywała przez tydzień, to wiesz gdzie mnie szukać.
Odbiegłam od niej, Nie chciałam z nikim rozmawiać, chciałam przeczytać ten notatnik i w końcu zrozumieć o co w tym wszystkim chodziło.
***
- Nie chciała mi nic powiedzieć.
- Czuję się winny temu wszystkiemu.
- Nathan, nie obwiniaj się. Nic nie zrobiłeś. Przecież nie zrobiłeś, tego co Mary chciała.
- No niby nie, ale...
- Nie ma żadnego ale. Jest dobrze. Dajmy jej dojść do siebie. Jutro, góra pojutrze się odezwie, gwarantuje to wam.
- Tak myślisz?
- Jasne.
Nathan jednak nie wytrzymał i pobiegł za nią. Dogonił ją. Kat siedziała skulona na przystanku, płakała. Podszedł bliżej. Nawet go nie zauważyła.
- Jak się czujesz? Jak dziecko?
- Chyba powinieneś troszczyć się o Mary teraz!
- Chyba nie rozumiem?
- Zrobiłeś jej dziecko i nagle nic nie wiesz?
- To nieprawda! Szantażowała mnie, ale do niczego takiego nie doszło.
- Czemu miałabym ci wierzyć?
Odeszła. Nie próbował jej zatrzymywać. Nie wiedział co ma robić. Był rozbity, wrócił do reszty.
- Suka!
- Kto?
- Mary, a kto? Powiedziała jej, że jest ze mną w ciąży.
***
Kat zatrzymała się w pobliskim hotelu. Najpierw położyła się spać. Potem, gdy wstała, zaczęła czytać....
__________________________
Ciąg dalszy nastąpi za jakieś dwa tygodnie, jak wrócę z nad morza. Może będę w domu wcześniej i napiszę jak wrócę. To zalezy od pogody. Czekam na komentarze, bo ich coraz mniej ;|
Subskrybuj:
Posty (Atom)