czwartek, 17 maja 2012

Rozdział 46

*Opowiada Max*

No skąd ja mogłem wiedzieć,że szampan też zalicza się do alkoholu.Na szczęście Madi coś wymyśliła.Tylko łysego?Ta oburzam się o to,że nazwała mnie łysym a nie nieowłosionym na górnych częściach czaszki(WTF?),ale żony też nie mam - na razie.Ani tym bardziej nie mam żony która by rodziła,na wszystko w życiu przyjdzie czas....Dojechaliśmy w końcu na to miejsce,to wszystko było jakieś dziwne,to był taki zamek,od razu mi sie skojarzyło ze Shrekiem,bo to był taki zamek co to Shrek musiał uwolnić Fionę i tak dalej,no lawy i smoka tylko brakowało.Weszliśmy wgłąb tego  zamczyska,na środku był zarwany balkon,na nim albo w nim albo jednak na nim leżała Kat!!Zakrwawiona...Fuuuu....Nathan chodził spanikowany,bo nie wiedział kompletnie co ma zrobić,w sumie to mu się nie dziwię...
-Czemu nie zadzwoniłeś na pogotowie?Czy gdzieś?Gdzie się dzwoni w takich sytuacjach?-pytałem
-Kurwa,na niebieską linię,wiesz,cymbale,na pogotowie!-uzyskałem odpowiedź od Jaya
Nathan wyjął z kieszeni telefon,ale był tak roztrzęsiony,że telefon mu wypadł i inteligent sam go rozdeptał...Taki cudny BlackBerry był...
-Halo?-mówił Nath
-Halo?-odebrała recepcjonistka
-Kto dzwoni i co się stało?
-Dzwonie ja i stało się to-mówił nasz Baby Nath pokazując na Kat
-Kretynie,ten telefon nie ma opcji "wideo-rozmowy" lub "wideo-konferencja" więc bądź tak miły i opisz tej zacnej pani,co się stało a nie pokazujesz jakieś dziwne gesty w stronę balkonu
-Naświetlić pani tą sytuację?-zapytał Nath słuchawki
-A ma pan tutaj lampę?-uzyskał odpowiedź recepcjonistki
-Pani tu żarty w obliczu tragedii...
-Bo by się szanowny arcyksiążę nieznanego pochodzenia wysłowił wreszcie
-Bo jestem w takim jakby zamku,tu by można było po spekulować czy jest to zamek,aczkolwiek tak.No i ja się tu przyszedłem oświadczyć i tak moja narzeczona weszła na balkon,ja zacząłem recytować Romeo i Julię scenę balkonową i było tak fizycznie,psychicznie romantycznie aż tu proszę ja Ciebie pani normalne ordynarne JEBUT!!! No i teraz to ta moja niedoszła narzeczona sobie leży taka ukrwawiona we krwi na tym balkonie i nic nie mówi.To przyjedziecie?-skończył wreszcie tą litanię Nathan
-A adres proszę ja Ciebie pana?
-Znajdziecie,traficie..wierzymy w was
Po jakiś 20 minutach przyjechali,zabrali Kat do szpitala,oznajmili nam,że nie mamy się absolutnie czym przejmować,bo nic nie zagraża jej zacnemu życiu.Nathan jednak bardzo nalegał,by zostać,staraliśmy się zrozumieć jego decyzję.Madi też protestowała ale została przegłosowana,cóż siła wyższa.Poszliśmy do McDonalda,każdy z nas zamówił Happy Meala.Dołączona była też zabawka,otwieramy pudełko a tam co? Ja!Nie no ja bym się tam nie zmieścił ,ale tam były nasze lalki,lalki TW!!Każdy wylosował siebie a Madi-Sivę.Po chwili odeszła od stolika bez słowa.Nikt nie wiedział o co chodzi.Czekaliśmy na zamówienie,które przyniosła nam...Madi
-No co ja tu pracuje!!-powiedziała

_____________
Taki tam...Ok,przyznaje,sama się z tego śmiałam,chociaż nie śmieszne.Nie pisze,że beznadzieja czy coś,bo ja nie chce zbiorowego opierdzielu.Połowy tego rozdziału miało nie być,wymyśliłam na poczekaniu ;DDo waszego komentarza pozostawiam ;D
PS.Kika,zadowolona? xD Był McDonald i ty w nim pracujesz!!

6 komentarzy:

  1. rozdział świetny no cudny
    baardzo mi się podoba^^
    daj mi przepis na takie pisanie bo ja nie mam pojęcia różowego jak Ty to robisz
    czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Znajdziecie,traficie..wierzymy w was"
    Padłam i ryłam ze śmiechu ;D
    Ubóstwiam Ciebie i Twoje opowiadanie ;)
    To jak piszesz jest fenomenalne ;)
    Kocham Ciebie ;***
    I czekam na kolejny cudowny rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Doszłam do wniosku, że straciłam część weny na epopeje ;<
    Nie będą na razie takie długie ;<
    Dopóki mi większa wena nie wróci, to będę pisała jakiejś tam długości komentarz + wierszyk :D ^^
    Wierszyk obowiazkowo :>
    I te mini epopeję będą się pojawiały pod każdym rozdziałem ;>
    A jak mnie najdzie wena na te dłuższe to co 2 rdz, bo wtedy mam więcej do napisania i to ciekawiej wychodzi ^^
    Mam nadzieje, ze ci to nie będzie przeszkadzało.
    Sama chciałabym się tego "kryzysu" pozbyć xD

    Tak! jestem baaardzo zadowolona z tego McDonald'a ^^

    Pacuję w McDonald'ie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Zaciesz Time !!!
    Ale mam zajebistą pracę, no masakra ;>
    I ta lalka xD ^^
    Muah ! <3 :* Japa sie cieszy ^^
    HAPPY MEAL FOR @Kina_TW With @SivaTheWanted Please !
    Pamiętasz ^^
    To była maskra, taka tam mini akcja na tt xD
    Dzisiaj nadużywam słowa masakra xD No masakra ^^

    Rozmowa Nath'a z tą RECEPCJONISTKĄ xD mnie rozwaliła xD
    Co tam, ważne że w nich wierzył.
    To pewnie dlatego ich znaleźli ^^

    "-Kto dzwoni i co się stało?
    -Dzwonie ja i stało się to-mówił nasz Baby Nath pokazując na Kat
    -Kretynie,ten telefon nie ma opcji "wideo-rozmowy" lub "wideo-konferencja" więc bądź tak miły i opisz tej zacnej pani,co się stało a nie pokazujesz jakieś dziwne gesty w stronę balkonu
    -Naświetlić pani tą sytuację?-zapytał Nath słuchawki
    -A ma pan tutaj lampę?-uzyskał odpowiedź recepcjonistki..."
    No rozjebał mnie ten moment xD
    Masakrycznie, myślałam, ze się posikam xD
    No pierdzielłam ^^
    Boski pomysł ^^
    Ja bym na takie coś nie wpadła.
    Jesteś moim Miszczem ^^

    Teraz biorę się za wierszyk, czyli twoją ulubioną część eopopei
    (w tym wypadku mini eopoei :D)
    Ekhem...:

    (Ciąg dalszy nastąpi xd)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szampana się Max nasz napił
      Jednak go krzyk Madi wybawił
      Teraz ma na nią lekkiego focha
      Ale jak przyjaciółkę na bank ją kocha
      Zamek ze Shrek’a też tam stoi
      Nikt się go chyba nie boi
      Kat zakrwawiona teraz pod nim leży
      Nikt do końca w to nie wierzy
      Na pogotowie zadzwonić trzeba
      W szpitalu nie mają dobrego chleba (xD Ale mam dziś rymy. HAHAHAHA)
      Telefon sobie sam rozdeptał swój
      Roztrzaskał się w drobniutki gnój (ludzie, gnój ?! Serio ?! xD Dziwna jestem)
      Taki cudny BlackBerry był
      Teraz został po nim tylko pył
      Nath z recepcjonistką konwersację prowadzi
      Wszystko o Kat zaraz jej zdradzi
      Całą sytuację dokładnie opisał
      Można rzec: Na medal się spisał
      W karetkę uwierzył i przyjechała
      Drogę bez problemu ekipa znała
      Madi z piapsiółą do szpitala chciała jechać
      Nath jednak wolał tutaj czekać (rymu nie miałam xD)
      Do McDonald’a wspólnie pojechali
      W drodze się na pewno śmiali
      Hapi Mile sobie zamówili
      Świetnie się przy nich ubawili
      Każdy swą lalkę sobie wylosował
      Nikt jedzenia nie marnował
      Madi lalkę Sivy miała
      Zapewne przez to zacieszała
      Na zamówienie sobie czekali
      I w spokoju (O.O) razem gadali
      Nagle Madi gdzieś się ulotniła
      Nikomu tego nie wyjaśniła
      Po chwili z zamówieniami dla wszystkich przyszła
      Już więcej od nich nie wyszła
      Wszyscy tym byli zadowoleni
      Bo Madi tu pracuje od po niedzieli (moja babcia używa tego słowa xD)
      Rozdział cudny jak każdy inny
      Tylko przez ciebie swej zajebistości jest winny
      Następny jak najszybciej dawaj
      A jak nie to czemu mi się spowiadaj
      To chyba by było na tyle
      Ty i to opo wspaniali jak dwa motyle (WTF ?! O.O xD)

      Dobra z tymi motylami to na serio odpierdzieliłam xD
      No, ale jakiś fajny rym chciałam, a pierwsze co mi na myśl przyszło to Motyle xD
      I są motyle xD
      Dawaj następny !!!!

      Kika. (CDR ^^) Odmeldowuje się! Nara <3 ! :*

      Usuń
  4. ja chce takie lalki ! xD
    szkoda że nasze McDonaldy są takie zacofane -.-
    geeeeeeniaaaalneeeeeee ^^
    Nathan mnie rozwalił prosze ja cb xD
    W.

    OdpowiedzUsuń